Napisali o nas

"...Mała rodzinna restauracja, gdzie można uciąć sobie miłą pogawędkę z właścicielem, który doradzi jakąś ciekawą potrawę, dobierze bezpretensjonalne, ale ciekawe wino w umiarkowanej cenie, gdzie bywalcy wymieniają między sobą nowinki, żartują i traktują stół jako miejsce miłego spotkania a nie dolne piętro piramidy potrzeb Maslova - skąd my to znamy?

Czy może z łazikowania w przyjacielskim gronie po Paryżu, slowingowania po włoskich miasteczkach - w dodatku z dala od nadmorskich kurortów, a może z wiecznie rozbawionej Sevilli, czy też włóczęgi po knajpeczkach Lizbony? Kto z nas, wielbicieli śródziemnomorskiego świata dobrego wina i dobrego stołu nie marzył, że gdy nasyci się podróżowaniem, zdobędzie jako taki kapitalik nie otworzy knajpki, gdzie sam z lubością będzie pitrasił ulubione potrawy, przesiadywał, gawędził z przyjaciółmi, a zarazem zarabiał jako takie pieniądze na byt? I tak, i trochę nie tak, powstała w Warszawie restauracja Eteria..."

Cały artykuł można przeczytać TUTAJ.

Karta Eterii budzi emocje pozytywne już choćby z tego powodu, że jest krótka i bez specjalnej napinki. Najsłabiej radzi sobie z daniami głównymi, które - jak w większości warszawskich restauracji - uzależnione są od dostawców oferujących wszystkim to samo: łososia, sole, polędwiczki wieprzowe, polędwicę wołową, elementy z kaczki, cielęcinę bez kości.

Tak standardowy zestaw produktów niewiele zostawia miejsca na kreatywność kucharza, ale mimo wszystko kilka miłych zaskoczeń w Eterii przeżyłem. Spodobało mi się podanie do sznycla cielęcego cienkich plasterków ziemniaków podsmażonych ze skwarkami, wzruszające było puree z groszku cukrowego i mięty towarzyszące polędwiczkom wieprzowym.

Ale najciekawiej prezentowały się dania wstępne. Najpierw chapeau bas za włączenie do menu autentycznych holenderskich matiasów, a nie śledzi a la matias. 25 zł za sztukę niedużej rybki to niemało, warto jednak poczuć różnicę między oryginałem a podróbką. Wyjątkowo smaczne było też Carpaccio z ryb morskich (25 zł) doprawione na bogato suszonymi pomidorami, oliwkami, kaparami i jeszcze jakimś owocowym dressingiem.

Z mojego talerza w ekspresowym tempie znikły również chrupkie naleśniki z duszonym porem (18 zł) oraz grillowane warzywa (20 zł) potraktowane oliwą i balsamico oraz strzępami mozarelli. W tej ostatniej kompozycji miła niespodzianką stanowiła rzadko trafiająca na ruszt świeża marchewka.

Kolejnej wizyty w Eterii nie wyobrażam sobie też bez mocno szafranowego risotto z szynką parmeńską (20 zł): kleistego, jak należy, treściwego i po prostu bardzo ładnego kolorystycznie.

Wiele już razy rozczarowałem się lokalami firmowanymi przez postacie z "przemysłu rozrywkowego", czyli tak zwanego show-biznesu. Zwykle miejsca te okazywały się być produktem tworzonym na potrzeby wizerunku właścicieli, a bardzo rzadko z miłości do gastronomii. Zgodnie z definicją gwiazda jest to osoba znana z tego, że jest znana, więc przyciąga inne gwiazdy. A gwiazdy z pozostałymi gwiazdami przyciągają kolorowe pisma, które piszą o gwiazdach, i interes się kręci...

Rok temu przeżyłem wielkie zaskoczenie. I to na plus. Na bardzo duży plus. Okazało się, że restauracja Eteria, którą bez zastanowienia wrzuciłbym pewnie do showbiznesowego worka, należy do Ciepłej Głosu radiowej "Trójki". Tak, tak, sam Kuba Strzyczkowski otworzył na nowym osiedlu, tuż przy galerii handlowej Arkadia, bardzo sympatyczną restaurację. Oj, skłamałem i pewnie będę się za to smażył w piekle albo przy najbliższej okazji zostanę nabity na widelec.

Nie sam Kuba, ale Kuba z małżonką, Małgorzatą Porębską. I tak "na oko" to właśnie żona Ciepłego Głosu jest filarem i fundamentem tej restauracji, przynajmniej w zakresie nastroju, zarządzanie personelem, serwisu, troski o gości. Pani Małgosia czuwa, by wszystko chodziło jak w zegarku, a zwłaszcza mąż.

Na zapleczu, niczym w rękawie, Państwo Strzyczkowscy mają prawdziwego asa. Szef kuchni Robert Frączyk pasję kulinarną pewnie odziedziczył po ojcu - nauczycielu chyba połowy polskich kucharzy. Robert wie, co robi, jest skromny, ale rzemiosło opanował do perfekcji. Bywa w świecie, czyta, rozgląda się tu i tam. Jego pasztet a la foie gras sprzedawany jest także na wynos i można nim zaskoczyć nawet gości z Francji.

Makarony, sosy, pieczyste, prawdziwy matjas... Naprawdę pyszne. Tylko nazwa restauracji od początku sprawiała mi kłopot. Nie wiadomo, jak to wymawiać. Może z włoska "eterija"? Po amerykańsku "itiraja"? Właściciele mówią, że najlepiej jest zwyczajnie, po polsku, jak widać, tak czytać "e-te-ria". I wiedzą, co mówią, bo Kuba Strzyczkowski to oficjalny Mistrz Mowy Polskiej. W każdym razie bardzo warto przychodzić tu jeść.

Ceny absolutnie do zaakceptowania. Pewnym obciążeniem jest lokalizacja, bo wiąże się z tym kłopot ze znalezieniem miejsca do parkowania. Ale czy to najważniejsze? Lokal może wyglądać na knajpkę osiedlową, a przecież jest to restauracja przez duże "R". Wybór win standardowy jak na Warszawę, ale raz w miesiącu odbywają się szalenie interesujące degustacje i wtedy wina są rewelacyjne. Warto, warto, po trzykroć warto.

Szymon Kamiński




"Plusy za wnętrze i atmosferę" - wystrój "przepiękny, nowoczesny i z klasą", "robi duże wrażenie". Godne polecenia pozycje z karty to "pyszna zupa krem z cukinii", "dobra ryba [sola] z wyśmienitym szpinakiem", "dobre pasty". Ceny nie najniższe . "Miły wystrój, miła obsługa".

Kilkadziesiąt metrów od jednej z najbardziej ruchliwych ulic Warszawy - al. Jana Pawła II - przy ul. Dzikiej, mieści się przepełniona wyjątkowymi klimatami restauracja Eteria. W eleganckim wnętrzu, urządzonym ze smakiem i niebanalnie, przy sączącej się z głośników świetnej muzyce można odpocząć po męczącym dniu lub znaleźć chwilowe wytchnienie od pracy. Smakosze znajdą coś dla podniebienia, będą mogli delektować się przepysznymi potrawami i napić się wspaniałych drinków. To świetne miejsce na spotkania i pogawędki z przyjaciółmi lub romantyczną randkę. Każdy znajdzie tu coś dla siebie. Eteria, choć działa dopiero od niecałego miesiąca, już zyskała stałych bywalców, którzy chętnie tu zaglądają. To zasługa nie tylko wyśmienitej kuchni i wystroju, ale przede wszystkim jej właścicieli Małgorzaty i Kuby Strzyczkowskich, którzy już od progu z uśmiechem witają wszystkich przybyłych gości. Pani Małgosia, drobna blondynka, to wulkan energii i radości. Choć stale zabiegana, zawsze znajdzie chwilę, aby pogawędzić ze stałymi bywalcami. Pan Jakub każdą wolną chwilę między nagraniami programów spędza w swoim ukochanym lokalu. Często można zobaczyć go, jak szybkim krokiem, z telefonem komórkowym przy uchu, przechadza się przed restauracją.

Warto też wiedzieć, że kolejna osoba publiczna wzięła sprawy w swoje ręce. Znany dziennikarz radiowej Trójki Kuba Strzyczkowski (obecnie również TVP) z Małgorzatą Porębską, która ma w głowie nie tylko interes, ale dodatkowo wygląda bardzo atrakcyjnie, otworzyli restaurację Eteria przy ulicy Dzikiej, przy rondzie Babka. Jest tak elegancka, że bywa tu nawet Krzysztof Wakuliński. Kucharza sprowadzili z Ameryki, ale polędwiczki cielęce podają podobno najbardziej miękkie w Warszawie. Eteria ma szansę stać się lokalem modnym, w którym warto się pokazać. Na razie personel biega, a Kuba jako gwiazda siedzi przy barze.

Nie stałem się miłośnikiem, bo tak teraz wypada. Wino stało się modne. Ja do wina dojrzewałem - i to od dawna. Moją ambicją jest, by Eteria była kojarzona z winem. Oczywiście jest i piwo i dość nietypowe, wódka, ale dosyć droga, są zagraniczne trunki, ale ma dominować wino. Ostatnio w mojej restauracji nie wiadomo, czego można się spodziewać. Jeśli mam czas, to wspólnie z sommelierem udajemy się na poszukiwania i czasem przytaszczymy kilka skrzynek czegoś, co nas zachwyciło. To wino goście mają przez tydzień. I albo uznajemy, że kontynuujemy zakupy, albo szukamy dalej. Dlatego może się okazać, że w kolejnym tygodniu polecamy inny region, inne szczepy. Jest tylko jedna podstawowa zasada - wina w mojej restauracji mają mieć ceny przystępne. Dla ułatwienia życia gości i obsługi, bez względu na to, czy wino w zakupie jest trochę droższe czy trochę tańsze - ma dokładnie tę samą cenę w ramach poszczególnych grup jakościowych.


Restauracja Eteria
ul. Słomińskiego 19/502 (wejście od ul. Dzikiej), 00-195 Warszawa, Tel. +48 22 637 55 37
Lokal czynny codziennie od 12.00 do ostatniego miłego gościa. Szefowie kuchni pracują do 22.00.

Copyright© 2017 Restauracja Eteria   |   Projekt   emen   |   Realizacja CSSoft